poniedziałek, 30 listopada 2015

2.

Hejt-niehejt...
Taki sobie dzisiaj trochę wpis... w sumie to mnie cała sytuacja rozśmieszyła, ale cóż po kolei.
Zacznę od tego, że ostatnio założyłam sobie profil na portalu randkowym- sama nie wiem czemu. Tak jakoś. Poznać kilka nowych ludzi i w ogóle szał-pał et cetera, cetera, cetera... i znalazł się jeden taki Misio (umownie go tak nazwijmy) nie ważne skąd, nie ważne ile ma lat. Napisał do mnie ja odpisałam (Ci, którzy mnie znają prywatnie znają wartość tego zaszczytu prawda). I tu muszę wspomnieć, że zwykli użytkownicy tacy jak ja mogę wysłać tylko jedną wiadomość dzielenie. Jako, że już napisałam tą jedną regulaminową wiadomość to nie mogłam napisać kolejnej tego samego dnia. Na co nasz Misio się poirytował nie rozumiejąc powagi sytuacji:
Cóż moją reakcję możecie sobie wyobrazić... To co mu napisałam jest wypadkową wszystkich tych wyzwisk, które mu posłałam w myślach i salwy śmiechu z powodu całej zaistniałej sytuacji.
Dlatego Misiu pamiętaj, że u mnie już chyba szans nie masz... choć potrzymam Cię trochę w niepewności, tak dla urozmaicenia sobie życia. I wyciągnij sobie z tego taki wniosek: Regulaminy się czyta, a kobiety się szanuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz